INWESTOR GWARANTEM ZAPŁATY WYNAGRODZENIA PODWYKONAWCY

Dwa niezwykle ważne rozstrzygnięcia dla wykonawców umów o roboty budowlane w przetargach publicznych wydał ostatnio Sąd Najwyższy.

Oba dotyczyły zasad, na jakich inwestor odpowiada za zapłatę zaległego wynagrodzenie podwykonawcy i na jakich następnie może dochodzić jego zwrotu od generalnego wykonawcy.

Zgodnie bowiem z art. 6471 kodeksu cywilnego, jeżeli zamawiający zgodził się na zawarcie umowy podwykonawczej przez głównego wykonawcę, ponosi on solidarną odpowiedzialność z wykonawcą za zapłatę należnego podwykonawcy wynagrodzenia. Oznacza to, że gdy wykonawca nie zapłaci podwykonawcy, ten może ze swoim żądaniem wystąpić bezpośrednio do inwestora. Zamawiającego nie może się wówczas bronić tym, że zapłacił już całe wynagrodzenie wykonawcy – nie wpływa to na jego obowiązek rozliczenia się z podwykonawcą.

Jeżeli jednak  inwestor dokona bezpośredniej płatności podwykonawcy, może wówczas dochodzić swych roszczeń zwrotnie od wykonawcy, który swego obowiązku nie wykonał (tzw. roszczenie regresowe). Właśnie na temat zasad dochodzenia roszczenia regresowego wypowiedział się Sąd Najwyższy w swym wyroku z dnia 11.02.2016r., wydanym w sprawie o sygnaturze akt V CSK 339/15.

Spór dotyczył inwestycji realizowanej przez konsorcjum 2 firm, które nie rozliczyło się z wykonującym na ich rzecz roboty budowlane podwykonawcą. Podwykonawca ten wystąpił zatem o zapłatę do inwestora, który zmuszony był zaległe wynagrodzenie uiścić. Gmina postanowiła więc odzyskać zapłaconą kwotę i w tym celu pozwała 1 z członków konsorcjum. Ten zaś bronił się, że to obowiązkiem lidera konsorcjum było rozliczenie się z podwykonawcami i nie można konsekwencjami za naruszenie tego obowiązku obciążać drugiego członka konsorcjum. Sąd I instancji oddalił powództwo powołując się na przepis art. 371 kodeksu cywilnego, zgodnie z którym działania i zaniechania jednego z dłużników solidarnych nie mogą szkodzić współdłużnikom. Od wyroku odwołała się gmina i na skutek apelacji Sąd II instancji uwzględnił jej powództwo, powodując się na solidarną odpowiedzialność członków konsorcjum względem inwestora, dającą wierzycielowi możliwość dochodzenia roszczeń od dowolnie wybranego spośród dłużników. W tej sytuacji pozwana firma złożyła skargę kasacyjną, w efekcie której ostatecznie oddalono roszczenie gminy.

Sąd Najwyższy wskazał bowiem, iż umowa konsorcjum nie przewidywała, który z wykonawców ma rozliczyć się z podwykonawcą, a zatem obowiązek obciążał konsorcjum. Dlatego też niedopuszczalne było dochodzenie roszczenia regresowego od jednego tylko z wykonawców. Konkluzja wyroku jest więc taka, iż gmina może stracić roszczenie regresowe wobec jednego z wykonawców, w sytuacji braku uregulowania w umowie o roboty budowlane zasad odpowiedzialności członków konsorcjum za rozliczenia z podwykonawcami.

Drugi z najnowszych wyroków, w których Sąd Najwyższy poruszył kwestię odpowiedzialności inwestora za zapłatę podwykonawcy zapadł w dniu 18.02.2016r. w sprawie o sygn. II CSK 21/15. Zagadnienie rozpatrywane w tej sprawie dotyczyło zarzutów, jakie może podnosić zamawiający broniąc się przed roszczeniem podwykonawcy.

W tym przypadku gmina, od której firma podwykonawcza domagała się zapłaty (nieuiszczonego przez generalnego wykonawcę) wynagrodzenia za wykonane roboty budowlane, próbowała odeprzeć roszenie podnosząc zarzut, że podwykonawca wykonał swe prace z opóźnieniem, co skutkowało powstaniem roszczenia o kary umowne, których wysokość przewyższała należne podwykonawcy wynagrodzenie. Problem jednak w tym, że wykonawca tych kar nie naliczył. W tej sytuacji Sąd orzekł, że gmina mogłaby powołać się na karę umowną jedynie wtedy, gdyby podwykonawcę obciążył nią sam wykonawca – wówczas mógłby potrącić kary z należnym podwykonawcy wynagrodzeniem i roszczenie tego podwykonawcy by wygasło. Jednakże w sytuacji gdy sam wykonawca swego uprawnienia nie wyegzekwował, to inwestor nie może niejako automatycznie powoływać się na zarzuty, jakie przysługiwały wykonawcy względem podwykonawcy.

Zamknij menu